O wystawie prac Jana Tarasina pisze Magdalena Sołtys, kurator wystawy 

[…]

Sztuka Jana Tarasina od lat niezmiennie zachwyca. Jej konsekwencja, wewnętrzna logika, spójność, przejrzystość sensów oraz bezpretensjonalność i głęboka mądrość obchodzą każdego odbiorcę – niezależnie, czy posiada tak zwane kompetencje artystyczne, czy też nie. Intuicja zawsze podpowiada, że jego obrazy są nam dość bliskie, że wcale nie czytają się kodami dla wtajemniczonych.

Artysta był zanurzony w żywiole obserwacji rzeczywistości. Zachowywał witalną ciekawość świata. Niemal z dziecięcą fascynacją do ostatnich swoich lat przyłapywał in flagranti sytuacje z szeroko pojętego życia czy istnienia wzięte, wcielając je do własnego alfabetu malarskiego. Mawia się w przenośni „język malarski”, by nazwać styl, charakter, cechę charakterystyczną jakiejś twórczości. W przypadku Tarasina to określenie się ukonkretnia, nakierowując na znaczenia przypisane samemu językowi. Już najprostsza i najogólniejsza definicja języka, wskazująca, że jest on każdym zbiorem powiązanych ze sobą znaków (według Charlesa Morrisa), sytuuje zapis Tarasina właśnie jego kręgu.

Odkąd zetknęłam się, już jako dziecko, z Tarasinowymi „znaczkami” pozostaję pod ich przemożnym wrażeniem. A po prostu radością jest znaleźć się w otoczeniu dzieł pełnych życia i szczególnej, zmyślnej, wyczyszczonej nawet z cienia wyidealizowania afirmacji dla niego, pełnych przestrzeni, wolności oraz dynamicznego, wyjątkowego temperamentu autora.

Dobór dzieł pokazywanych na wystawie – melanż malarstwa olejnego i prac na papierze, w tym grafik, rysunków, pasteli, gwaszy, akwareli oraz fotografii – tworzy intensywny komunikat wizualny, pozwalający ogarnąć dominujące kwestie, które drążył Tarasin, i zjawiska, które go inspirowały. Pozwala też prześledzić sposób dochodzenia do decyzji o kształcie obrazu. Prace pochodzą głównie z kolekcji prywatnych. Większość z nich jest pokazywana na wystawie po raz pierwszy.

Trwająca od 12 września do 25 października w warszawskiej Galerii Bardzo Biała wystawa Jan Tarasin. W czym rzecz? (kuratorka: Magdalena Sołtys) już w tytule sugeruje próbę przybliżenia istoty tej twórczości, odpowiedzi na pytanie „w czym rzecz?”. Notabene, właśnie „rzecz” stanowi podstawę konstrukcji świata, jaką maluje Tarasin. Owa rzecz wskazuje na nieustanny balans między rzeczywistością, naturą, doświadczeniem potocznym a wizją artystyczną. Malarza interesowała zasada i sens wprowadzania przedmiotu do obrazu. Uprzedmiotowienie samej sztuki – typ przedmiotowości doprowadzanej do abstrakcji. Przedmiot Tarasina nie jest rzeczywisty, ale też na pewno nie jest ostatecznie abstrakcyjny. Na obrazach obserwujemy natrętne uprzedmiotawianie się odrealnionych form i percepcyjne gry z ich komunikatywnością. Ich nieokreśloność zewnętrzna zdaję się w oku odbiorcy ocierać o jakąś ich atrybutywną rozmaitość, potencjalność, która nie ma szans, by się w obrazach zobowiązująco, dobitnie przejawić. Choć zawsze będzie budować ciągi skojarzeń, interpretacyjnych prowokacji. Przedmioty te są zatem aluzyjne. Uświadamiamy sobie szkopuł, jaki tkwi w nadawaniu im znaczeń i nazw. Jak zagadkowa, płynna czy nawet mylna jest tu denotacja. „Tysiące rzeczy nie posiadają nazw, a nie narusza to ich statusu ontologicznego”, zauważał nadto malarz

[…]

* W numerze 6/2013 kwartalnika „Arttak. Sztuki Piękne” w treści artykułu „Jan Tarasin. W czym rzecz?” autorstwa Magdaleny Sołtys ukazała się błędna informacja, jakoby kuratorkami wystawy twórczości Jana Tarasina, prezentowanej w Galerii Bardzo Białej w dn. 12.09 – 25.10. 2013, były zarówno Magdalena Sołtys, jak i Katarzyna Owsepian. Redakcja kwartalnika pragnie sprostować, że jedyną i wyłączną kuratorką wystawy „Jan Tarasin. W czym rzecz?” jest Magdalena Sołtys. Katarzyna Owsepian jest prezesem Fundacji Polsko-Ormiańskiej i menadżerką Galerii Bardzo Białej. Nieprawidłowa informacja wynika z pomyłki redakcji.