O książce „Ustanowienie obrazu” Victora Stoichity z 1989 roku pisze Rafał Jantarski –

[…]
Właśnie spoglądanie przez okno było genezą pejzażu, który był pierwotnie kontrastem pomiędzy wewnętrznym a zewnętrznym, gatunkiem zależnym od tej opozycji. Dlatego też pejzaże malowane były z wewnątrz budynku. Prostokąt okna użyczał naturalnej ramy światu, a tym samym stanowił obiekt zainteresowania estetycznego i okazją do metamalarskiej gry zamykania obrazu w obrazie. To utożsamienie ramy pejzażu z ramą okna stanie się aksjomatem i Widok z Delft Vermeera, który nie zawiera namalowanej ramy, traktować będzie ramę obrazu jak ramę okna domyślnie, choć pewnym sensie już się od niej uniezależni. Percepcja holenderskiego odbiorcy będzie przygotowana na tę operację. Aby zrozumieć wagę malarskiego posunięcia Vermeera, warto poświęcić chwilę obrazowi Sztorm Jana Porcellisa. Przedstawia on sztorm na pełnym morzu, wyobrażenie otoczone jest namalowaną ramą okienną – ma ona wskazywać, iż stoimy przed wyobrażeniem okna. „Dzieło to, powieszone na ścianie […] nie ma zamiaru sugerować iluzorycznego otworu w ścianie. […] Namalowane okno jest pozostałością wnętrza, od którego pejzaż się odłącza, ale dzięki któremu jest on definiowany i możliwy” zaś namalowana rama staje się jego „autobiograficznym elementem”.

Obraz Vermeera porzuca już ten znak swojego pochodzenia, choć wiemy, iż twórca namalował go spoglądając z okna swego atelier.

[…]